Kariera

Ten rysunek budzi skojarzenie z korporacyjnym modelem robienia kariery, i jest to jak najbardziej prawidłowe skojarzenie. Jednak do jego wykonania skłoniła mnie sytuacja która zaistniała w otoczeniu pewnych artystów, a którą mogłem obserwować z bliska. Ale tak naprawdę w bardzo wielu aspektach naszego życia pojawia się problem: włazić czy nie włazić? Nie można przecież nie zauważyć, jak często o piastowanych stanowiskach decyduje nie posiadana wiedza, umiejętność czy doświadczenie a lizusostwo właśnie. Włażenie w dupę (nazywajmy rzeczy po imieniu) postanowiłem więc skomentować tym oto rysunkiem. Trzeba dosadnie pokazać jak to wygląda. Prosto między oczy rysunkiem z wielką dupą na wierzchu.

Lizusek który w dupę włazi łudzi się, że tak fajnie jest, że oto świat staje przed nim otworem skoro poczuł już ciepełko pupci szefa,  że wszyscy teraz będą mu panować i dziendobrować i że pupil szefa, że wręcz prawie prawa jego ręka i w ogóle ach i och. Ale nie wie, bo wiedzieć nie może, jak to wygląda na prawdę.

No i co, że już szefu z niego swój podnóżek czyni? Obiecał podwyżkę, i już prawie uchylił drugi półdupek, wypolerowany na wysoki połysk przez innych podobnych, pupci żądnych lizusków, już samochód firmowy daje, już władza wyziera z dupska szefowskiego, już prawie niebo, już salony, czuje ich zapach ekskluzywny, już, już... Tylko ludzie patrzą z politowaniem, zażenowani, i zadają sobie pytanie gdzie ten lizusek godność swoją zgubił. Taki kiedyś fajny był przecież kolega. 

A teraz tylko w dupę zapatrzony, świata poza nią nie widzi. Dostał już samochód firmowy i podwyżkę, dostał premię, kawałek władzy dostał, ale sam już do siebie szacunek stracił. Bo każdy lizusek na drabinie kariery ma pod sobą innego lizuska który mu do dupci już zagląda łapczywie, a przed którym twardziela musi udawać, niedostępnego, pupci nie dającego- a co niech se nie myśli, że tak łatwo mu pójdzie, i to nie takie proste wcale. Ale opierać się też wiecznie nie może, bo to przecież przyjemnie jak ktoś z wazeliną do pupci się łasi. A przecież wie lizusek, że i on sam jak kotek posłuszny do czyjejś pupci się łasi i mruczy przyjaźnie, byle ta większa się odsłoniła dla niego, a nie dla kogoś innego. I taki rozrywany w tych gierkach, taki pozbawiony godności, bo godność zostaje w czyjejś wielkiej dupie. 

 

Rysuję od najmłodszych lat. W szkole zdarzało się, że niektóre zeszyty miały od tyłu więcej rysunków niż zapisanych lekcji od przodu. Przez lata fascynowały mnie różne sztuki wizualne. Poznałem fotografię, malarstwo, rzeźbę, grafikę komputerową i warsztatową, projektowanie i wiele innych, ale w sercu zawsze miałem rysunek. Zawsze dużą wagę przykładam do warsztatu. Lubię eksperymentować i nie cierpię zamykać się w konwenansach. Jak już coś robię, to robię to dobrze. Kowadło Artblog, to strona którą prowadzę od kilkunastu lat, jeszcze od czasów kiedy w całości pisałem ją ręcznie w htmlu. Robiłem wtedy wpisy na temat technik malarskich nie wiedząc nawet, że była to pierwotna forma aktywności, którą dzisiaj nazywamy blogowaniem. Dziś blogów jest tysiące, mimo to staram się, aby moja strona - podobnie jak twórczość - była rzetelna i autentyczna.

Moje Książki