jaki tablet graficzny kupić

Wacom vs Huion czyli fakty i mity o tabletach graficznych

  • Published in Blog
  • Hits: 1417
  • Drukuj, E-mail

Japońska marka Wacom jest największym i najbardziej rozpoznawalnym na świecie producentem tabletów graficznych. Na rynku światowym istnieją w prawdzie jakieś pomniejsze firmy próbujące zaistnieć w świadomości  szerszego odbiorcy, jednakże w cieniu japońskiego giganta są niemal niewidoczne. Niestety pozycja monopolisty i permanentny brak konkurencji deprawują. Niemniej jednak, na horyzoncie majaczą barwy nowego konkurenta, którego firma Wacom nie powinna chyba lekceważyć. Chiński producent o dziwnie brzmiącej dla nas nazwie Huion, powoli ale sukcesywnie zdobywa coraz większe grono zwolenników, nawet na naszym, krajowym rynku. A piszę o tym, bo wraz z wejściem na scenę nowego gracza, pojawiła się nie tylko tańsza i długo wyczekiwana alternatywa, ale również punkt odniesienia do oceny produktów które znamy od lat. To idealny moment, aby przyjrzeć się tabletom graficznym firmy Wacom, porównać z chińskimi odpowiednikami i obiektywnie ocenić, odkładając na bok slogany reklamowe i mity. Tym właśnie zajmę się w tym nieco przydługim, ale mam nadzieję rzeczowym artykule.

Wacom – stare, nie koniecznie jare

Mój pierwszy model Wacoma to był Volito 2. Pamiętam jaki byłem podjarany kiedy go zakupiłem, był to rok około 2006. Kilka lat później dostałem w prezencie Intuosa 4. Wtedy nie było jeszcze smartfonów, były telefony typu Nokia 3310. Od tamtego czasu technologie rozwinęły się niesamowicie.  Obecnie przeciętnej klasy telefon to w gruncie rzeczy szybki i bardzo wydajny komputer. Na przykładzie telefonów najlepiej widać, jak olbrzymi skok technologiczny dokonał się w tym czasie. A jednak przez te całe lata, w tabletach Wacoma niewiele się zmieniło. Poważnie. Nie zmieniła się również cena, dawno już nieadekwatna do stosowanej technologii, która była w prawdzie nowatorska, ale jakieś 20 lat temu. W dobie ekranów dotykowych, trudno naprawdę zrozumieć wybujałe ceny urządzeń, które przy smatfonach wyglądają trochę jak myszka kulkowa przy optykach SteelSeries.

Sukces japońskiej marki tkwi głównie w tym, że przez lata cale nie było godnego konkurenta, który wymusiłby jakąkolwiek rywalizację rynkową i nakręcał postęp. Jednocześnie marka miała naprawdę sporo czasu, aby bez przeszkód budować swój wizerunek. Odpowiednio skrojone kampanie, chwytliwe slogany, nowoczesny design i ceny, to wszystko sprawiło, że oprócz urządzeń kupujemy również pewną iluzję. Iluzję, że mamy do czynienia z wyjątkowym i wyspecjalizowanym sprzętem. Należy jednak mieć świadomość, że klasyczne tablety graficzne, nawet te od Wacoma, to urządzenia bazujące na niezbyt wyszukanej technologii, żeby nie powiedzieć prostackiej, i nie ma w nich nic, co warte byłoby tyle, ile smartfon z średniej lub wyższej półki albo wcale nienajgorszy komputer. Jednym słowem ceny japońskich tabletów – przepraszam za wyrażenie ale trudno znaleźć trafniejsze – są z dupy.

Z resztą już sama oferta Wacoma mówi sama za siebie. Różnice pomiędzy urządzeniami zwykłymi a tymi z linii pro są kosmetyczne. Sprowadzają się głównie do dołączanego oprogramowania i wielkości płaszczyzny roboczej.  Piórka praktycznie różnią się tylko wyglądem, a największe modernizacje w tabletach profesjonalnych względem tych zwykłych, to dodanie bezprzewodowości, dotyku i kilku przycisków funkcyjnych. Są jeszcze Intuosy Paper, które umożliwiają jednocześnie rysować na papierze i w pliku, ale wbrew temu co piszą na stronie Wacoma, raczej wątpliwe, aby ktoś wykorzystywał tę funkcję inaczej jak dla zabawy. To zwykły, sympatyczny lecz niepraktyczny bajer.

Intuos
czyli punkt w którym design przerósł funkcjonalność

Intuos pen too fat

Nie wiem jakimi kryteriami kierowali się projektanci tworząc urządzenia z serii Intuos, ale uważam, że zrobili pióro, które przeczy zasadom ergonomii i wygody. Stylus z tej serii jest zbudowany zupełnie inaczej niż wszystkie znane mi przybory piśmiennicze. Ołówki, długopisy, pióra, cienkopisy, linery, pisaki itp. – wszystkie te narzędzia są proste, zwężają się przy końcówce i nie przekraczają pewnej średnicy. Taka konstrukcja utrwaliła się i sprawdziła przez setki lat raczej nie bez powodu. To po prostu gwarantuje wygodny chwyt i precyzję. Wacom jednak wymyślił coś zupełnie innego i stworzył najgrubsze, i najgorzej leżące w dłoni pióro na świecie (w sieci można znaleźć tutoriale jak usunąć gumową obudowę pióra i poprawić przez to precyzję). To tak jakby ktoś montował owalne koła w samochodzie tylko po to, aby być bardziej oryginalnym.

Ale to nie wszystko. Piórko pomimo swojej wysokiej ceny i nowoczesnego wyglądu jest po prostu nie najlepiej wykonane i dość awaryjne. Kiedy poleży w pudełku przez jakiś czas, gumowa obudowa pióra zaczyna się jakby utleniać i kleić. Można ją w prawdzie ściągnąć i umyć, ale trzeba się liczyć, że spowoduje to luz (co logiczne skoro część gumy się utleniła), co dodatkowo utrudniać będzie rysowanie. Moim zdaniem, od piórka które kosztuje 359zł można się spodziewać lepszej jakości.

intuos pen fail

Czułość to nie wszystko

Czułość piórek to parametr mający mówić nam o jego możliwościach naśladowania klasycznych narzędzi i o tym jak wiernie jest ono w stanie odwzorować ich zachowanie. Jednak zanim zbytnio się przywiążemy do tego parametru, zwróćmy uwagę na to, że zarówno starsze, jak i współczesne modele Wacoma, cierpią na wady konstrukcyjne, które w dużym stopniu pogarszają ich jakość. Skok rysika jest zbyt krótki i do tego bardzo nieliniowy. Lekkie muśnięcie podłoża powoduje niemal od razu osiągniecie połowy skali nacisku, a potem staje się tak twarde, że aby osiągnąć maksimum skali, trzeba naciskać o wiele mocniej. Przestaje mieć znaczenie, że piórko ma 8000 stopni nacisku, skoro połowę tego wykorzystujemy już przy muśnięciu pada. Połączenie tej wady z nieergonomicznym chwytem, pogarsza komfort pracy, a potencjał jaki tkwi w tak dużej skali rejestrowania nacisku, po prostu się marnuje.

W bateryjnych piórkach Huiona z kolei (chodzi konkretnie o dwa modele- to na baterie P68 i to ładowalne P80 ), pojawia się luz końcówki i lekkie kołysanie się jej w obudowie. Ogranicza to precyzję przy delikatnym rysowaniu, na szczęście w stopniu minimalnym. Mimo, że nie jest to aż tak duża wada jak ta w piórkach Intuos, fajnie byłoby, jakby w przyszłości producent się z tym uporał.

W każdym razie, bez względu na to jak wysoką czułością chwalą się producenci, nie będzie to aż tak istotne, jeśli konstrukcja samego pióra kuleje. Ponadto zwiększanie ilości punktów nacisku przestaje mieć sens jeśli skok końcówki się nie powiększa, bo na ile części można podzielić powiedzmy pół milimetrowy skok, ażeby miało to w ogóle odczuwalny skutek?

Huion - nie taki chińczyk straszny…

Nie jestem pierwszą osoba, która przed zakupem chińskiego tabletu miała pewne obawy. Wynikały one z opinii znalezionych w internecie, które sugerują, że Huiony są kiepskie – bo tanie, mają problematyczne sterowniki i kiepską obsługę techniczną, i że piórko jest na baterie a to wada z wszystkich wad najgorsza, bo przecież w Wacomach od wieków piórka są bezbateryjne. Potem dotarło do mnie, że żadna z tych uwag nie dotyczy samego rysowania. Pomyślałem, że wolę zaryzykować i być może wtopić te cztery stówy,  ale przynajmniej przekonać się na własnej skórze, niż kupić piórko do Intuosa i wtopić cztery stówy na pewno. Szybko okazało się, że moje obawy były niepotrzebne, a większość tych opinie nie znalazła potwierdzenia w praktyce.

Huion 1060PLUS – pogromca INTUOSA

wacom vs huion
ergonomiczne przyciski, kształt piórka, lepszy skok końcówki i ostatecznie cena - wszystko to przemawia zdecydowanie na korzyść Huiona

Obecnie mam za sobą kilkaset godzin pracy z chińskim tabletem, więc mogę się wypowiedzieć i odnieść do doświadczeń z Wacomami. Huion 1060 PLUS w niczym nie ustępuje Intuosowi  4, którego używałem wcześniej. Ba, pod  kilkoma względami jest lepszy. Przyciski funkcyjne na padzie umieszczone są o wiele bardziej ergonomicznie, dobrym pomysłem było ułożone ich parami, co odpowiada najczęstszym funkcjom, które również występują w parach (np. przybliż-oddal, cofnij-do przodu, pędzel-gumka, wytnij-wklej itd.) Kiedy pracowałem na Intuosie wiele razy próbowałem korzystać z przycisków, ale ich układ sprawia, że wygodniej po prostu używać klawiatury. Jednak to co czyni chiński produkt lepszym to przede wszystkim piórko. Skok rysika jest większy i równomierny. Pod naciskiem piórko „ugina” się miękko i równo, pozwala to lepiej kontrolować grubość linii. Jest cieńsze, prostsze i lżejsze niż to od Intuosa, przez co jest o wiele wygodniejsze, zwłaszcza przy dłuższych posiedzeniach. Może nie wygra konkursu na wyszukany design, ale nie o to tu chodzi. A przynajmniej w moim odczuciu.

Oczywiście chińskie piórko nie jest pozbawione wad. Jako największą wymieniłbym przede wszystkim luz rysika w obudowie. Jest on niewielki ale wyczuwalny, zwłaszcza podczas lekkiego muskania podłoża. Nie utrudnia to rysowania ale jest.

Pióro Huiona posiada baterię którą trzeba ładować. Wiele osób wskazuje, że to spora wada. Być może. Dla mnie nie stanowi to problemu, bo tak naprawdę, jedno ładowanie wystarcza na bardzo długo. Piórko naładowałem dwa razy a rysuję nim już 7 miesięcy, prawie codziennie. Pewno, że fajniej, gdyby nie trzeba było tego robić, ale jest to cecha zupełnie marginalna.

Problematyczne sterowniki?

Często słyszałem zarzut, że sterowniki w Huionach się wieszają i są kapryśne. To raczej mit, bo po pierwsze, jeśli już, to dotyczyło to raczej starszych modeli. Po drugie problemy ze sterownikiem mogą pojawiać się z powodów niezależnych od samego urządzenia czy sterownika bez względu na producenta (np. są zainstalowane sterowniki innego urządzenia tego typu i dochodzi do konfliktu). A po trzecie – skoro już o tym mowa – sterowniki w Wacomach też potrafią dać popalić, a być może nawet bardziej (polecam wpisać frazę „wacom driver problem” albo „intuos sensivity problem” i zobaczyć jaka jest skala tych problemów). Jednym słowem – sterowniki czasami mogą nie działać jak należy, zarówno w przypadku urządzeń marki Huion jak i Wacom, i nie ma sensu przepychać się które są gorsze, bo na to jak one działają wpływa zbyt wiele czynników.

Ceny tabletów graficznych

Huion oferuje przyzwoite narzędzia rysunkowe za rozsądną cenę. To po prostu fakt. Możemy sobie dyskutować o zaletach i wadach produktów obu marek, ale różnice które możemy wymienić, w żaden sposób nie uzasadniają takiej przepaści cenowej. Po wielomiesięcznym używaniu sprzętu Huiona naprawdę nie jestem w stanie znaleźć powodu, dla którego warto zapłacić za japoński odpowiednik 3 albo 4 razy więcej. Przez lata monopolu, japoński producent przyzwyczaił nas do takich wywindowanych cen i być może trudno teraz przyznać, że przepłacaliśmy. Wacom zdzierał ile się dało, a my płaciliśmy, bo nie było innego wyjścia. Na szczęcie teraz jest wybór.

ceny tabletów graficznych
* - ceny ze stron sklep.wacom.pl i huion.com.pl na dzień 01.09.2017

Wacom czy Huion - co wybrać?

Jeśli chcesz mieć Wacoma, to go kup, i nie czytaj dalej. Jeśli jednak chcesz kupić dobry sprzęt  i nie wydać majątku, lub

- zamierzasz spróbować pobawić się w cyfrową sztukę i zastanawiasz się jaki tablet graficzny na początek wybrać
- masz uzdolniona dziecko i chciałbyś aby spróbowało też rysunku w komputerze, ale nie wiesz czy coś z tego wyjdzie
- masz tablet graficzny w formacie A6, ale brakuje ci przestrzeni i najprawdopodobniej też precyzji, ale większy tablet Wacoma jest za drogi
- z jakiegoś innego powodu nie chcesz tabletu Wacoma

kup Huiona, bo to dobry sprzęt. W kraju w którym zarobki są jakie są, nie ma sensu bulić za logo na produkcie, który w niczym właściwie nie jest lepszy od chińskiego konkurenta. Zwłaszcza, że w cenie A6 Wacoma kupimy o wiele większy Huion, co będzie zdecydowanie lepsze pod kątem użytkowym, bo na większym formacie pracuje się lepiej. Pamiętajmy też o tym, że jeśli zepsujemy lub zgubimy piórko, to do Huiona dokupimy nowe za 100zł. A do Wacoma musimy kupić dokładnie takie, jaki jest model. Cena w zależności od modelu będzie się wahać pomiędzy 140 a 500zł, a należy też wziąć pod uwagę, że Wacom ni z tego ni z owego może dany model wycofać, i piórka pod niego może stać się nieosiągalne (jak np. popularne jeszcze całkiem niedawno modele Bamboo i Intuos Pen, do których piórek nie dokupimy już w oficjalnym obiegu).

porównanie huion wacom powierzchniePorównanie wielkości powierzchni roboczych poszczególnych modeli obu marek.

Podsumowanie

Modele obu marek mają swoje wady i zalety. Jednak w mojej ocenie tablet Huion wypada lepiej nie tylko pod względem stosunku jakości do ceny. Cechy kluczowe z punktu widzenia rysunku i długotrwałej pracy, również przemawiają na korzyść chińskiego producenta. Kuleje jedynie dostęp do oferty, bo nie wszystkie modele są osiągalne w kraju (na szczęści dotyczy to mniej popularnych modeli), ale jestem przekonany, że i to z czasem się polepszy.
Wiadomo, że produkty oby marek mają swoich zwolenników i przeciwników, a same produkty różnią się od siebie. Jednak skala tych różnic może uzasadniać różnice cenowe rzędu 10-20% a nie 100-200%. Dlatego ja przesiadłem się na tablet chiński, a niebawem planuję zakup dwóch jeszcze modeli. Tabletem Huion pracuje się trochę inaczej, ale jakościowo w żadnym razie nie ustępuje on japońskim, droższym odpowiednikom.

Rysuję od najmłodszych lat. W szkole zdarzało się, że niektóre zeszyty miały od tyłu więcej rysunków niż zapisanych lekcji od przodu. Przez lata fascynowały mnie różne sztuki wizualne. Poznałem fotografię, malarstwo, rzeźbę, grafikę komputerową i warsztatową, projektowanie i wiele innych, ale w sercu zawsze miałem rysunek. Zawsze dużą wagę przykładam do warsztatu. Lubię eksperymentować i nie cierpię zamykać się w konwenansach. Jak już coś robię, to robię to dobrze. Kowadło Artblog, to strona którą prowadzę od kilkunastu lat, jeszcze od czasów kiedy w całości pisałem ją ręcznie w htmlu. Robiłem wtedy wpisy na temat technik malarskich nie wiedząc nawet, że była to pierwotna forma aktywności, którą dzisiaj nazywamy blogowaniem. Dziś blogów jest tysiące, mimo to staram się, aby moja strona - podobnie jak twórczość - była rzetelna i autentyczna.

Moje Książki